niedziela, 1 czerwca 2014

Rozdział VII

Najpierw Błażej. Teraz Fabian. A już za tydzień do Polski miał wrócić Norbert. Pewnego dnia, już po treningach Kinga została sama w mieszkaniu. Agata musiała jeszcze zostać po lekcjach i pomóc koledze w matematyce. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. "Aga znowu zapomniała kluczy.." - pomyślała. Otwarła drzwi z uśmiechem i gdy już miała zacząć naśmiewać się z przyjaciółki, stanęła jak wryta. W drzwiach stał wysoki brunet o pięknych brązowych oczach. Błażej.
- Przyszedłem na obiecaną kilka dni temu kawę. Mogę? - uroczo się uśmiechnął czym od razu zdobył serce dziewczyny..
- Pewnie. - odparła po krótkim namyśle.
Chłopak rozsiadł się wygodnie na sofie, a Kinga zaparzyła kawę.
- Z mlekiem? - usłyszał wołanie zza półścianki.
- Nie. Czarną poproszę. - rzucił z uśmiechem obracając się w jej stronę. Przyprowadził Kingę wzrokiem, niosącą tacę z gorącym napojem. - Usiądź obok. Proszę.. - uklepał miejsce w sposób, jakim zazwyczaj zachęca się zwierzęta.
- Kawa kawą. A powiedz, co cię tu sprowadza?
- Umawialiśmy się kiedyś, że poznamy się bliżej. Uznałem, że to odpowiednia pora. Chodzimy ze sobą do klasy już 3 tygodnie, a od sierpnia zamieniliśmy ze sobą jedno zdanie.
- Faktycznie..
- Wiesz, masz bardzo przyciągający uśmiech.. Jest piękny..
Zanim zdążyli się obejrzeć minęło kilka godzin. W tym czasie zdążyli dowiedzieć się o sobie wszystkiego.
- Muszę poznać Cię z moimi przyjaciółmi. Znasz może Fabiana? Albo Magdę? - dopytywał.
- Magdę zdążyłam poznać. Z Fabianem minęłam się wczoraj na dziedzińcu. Ale chwila! Wszystko jasne.. Populars?
- Inteligentna. Lubię takie. - zawadiacko się uśmiechnął. - Tak jakoś wyszło. A to źle?
- Dla mnie nie ma to większego znaczenia.. - na jej twarz padło światło zachodzącego już słońca, bo sofa ustawiona była blisko okna.
- Masz piękne oczy.. - zachwycił się. Zaczął zbliżać się do dziewczyny.. - Pozwól, że przyjrzę im się z bliska. - Wyszeptał. Kinga spanikowała, ale gdy dotknął jej dłoni poddała się. Zamknęła oczy i poddała się chwili. Było już naprawdę blisko pocałunku. Wtem do mieszkania wpadła Agata.
- Co tu się dzieje?? - Dopytywała zaskoczona.
- Nic, nic. - Kinga zdenerwowała się.
- Kompletnie nic. - Potwierdził. - Może ja już będę się zbierał. - Zerwał się z kanapy.
- Najwyższa pora. - Poganiała Agata. Było widać, że brunetka zdenerwowała się. Gdy chłopak tylko zamknął za sobą drzwi Kinga już czuła, że szykuje się wybuch. Rzeczywiście.
- Co to miało być?! - krzyczała.
- No co?
- Ty się jeszcze pytasz? Przecież pocałowalibyście się. Naprawdę chcesz się w to wpakować? Na początku roku? W popularsów?
- Nie muszę Ci się tłumaczyć! - Rozpoczynała się wojna. - Do niczego nie doszło. Nie będziesz mnie ciągle kontrolować! Nie jesteś moją matką! - Wybuchnęła.
- Po prostu nie lubię gościa. A Ty zachowujesz się nieodpowiedzialnie. Zakochasz się.
- Zabronisz mi tego? Skąd możesz wiedzieć co czuję, jak się czuję. Nie wiesz nic! Więc zamknij się i nie wpieprzaj w moje życie! Mam tego dość! Będę robić co mi się podoba. To moje życie! - Krzyczała ze łzami w oczach. To była ich pierwsza poważna kłótnia. Do tego czasu zdarzały się tylko takie o pierdoły, coś w stylu "Dlaczego zabrałaś mi łopatkę?!". Nawet nie zdały sobie sprawy, że obie mają łzy w oczach.
- Chcę dla ciebie po prostu dobrze.. Nie rozumiesz, że się o ciebie martwię?
- O mnie nie musisz. Dam sobie świetnie radę.. - wyszła do sypialni i bez wahania, mocno trzasnęła drzwiami.

Nie odzywały się do siebie dość długo, jak na nie. Agata nawet spała na sofie, żeby nie odzywać się do przyjaciółki. Pewne było jednak, że długo tak nie wytrzymają.. Mimo, że obie strony żywiły do siebie niechęć, żałowały, że doszło do takiej kłótni. Ale przecież jedna sprzeczka nie może zniszczyć 15 lat już trwającej przyjaźni. Dziś właśnie minął tydzień. Kinga była tak zajęta swoimi sprawami, że zapomniała o odwiedzinach Norberta. Wtem ktoś zapukał do drzwi. Agaty nie było w domu. Znów pukanie. W końcu dziewczyna otwarła. Zaparło jej dech w piersiach...
- Cześć siostra. - w progu stał niższy blondyn, uśmiechnięty od ucha do ucha. Nagle w całym korytarzu rozległ się krzyk. Ludzie wyglądali zza drzwi, bacznie obserwując całe zdarzenie.
- Braciszku! - Oczy zeszkliły się i szczęśliwa rzuciła się chłopkowi na szyję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz