sobota, 14 czerwca 2014

Rozdział X

Agata i rodzice Kingi dostali telefon ze szkoły o zaistniałym wypadku. Wszyscy przyjechali do szpitala. Kinga nadal była nieprzytomna. Podłączona do maszyn leżała bezwładnie na szpitalnym łóżku. W powietrzu unosił się zapach stęchlizny. Wystrój nie należał do przyjemnych, czy przytulnych. Tynk odpadał ze ścian, na których poprzednicy napisali "Chcę do domu!", "Wypuśćcie mnie!", "Pomocy!". Dziewczyna nadal nie budziła się. Bliscy przepełnieni smutkiem i strachem, w obawie o najgorsze. Łzy w oczach Krystiana wzruszyły i Agatę, i Michalinę. Do szpitala wpadł przestraszony Fabian.
- Co jej się stało? - Ze zniecierpliwieniem krzątał się po szpitalnym korytarzu w poszukiwaniu lekarza. - Mogę do niej wejść?! Błagam, ludzie..
- Nikogo do niej nie wpuszczają.  Ludzie, no! Ona jest silna! Ja wiem, że ona da radę. Wiem to.. - Recytowała roztargniona Agata. Wreszcie pojawił się lekarz.
- I co, proszę pana? Ma pan jakieś informacje?
- Z sprawozdania świadków zdarzenia wynika, że Kinga zderzyła się z nieco większą zawodniczką. Wpłynęły na to różne masy ciała obu dziewcząt, gdyż czaszka państwa córki jest nadpęknięta. Nie jest to jednak nic na tyle poważnego, by mogło zagrozić życiu pacjentki.
- Ale dlaczego ona się nie wybudziła?
- Proszę pani, jak już wspomniałem, wpływ na to....
- Dlaczego ona się nie wybudza!? - Agata nie wytrzymała ciśnienia i jej wybuchowy charakter dał o sobie znać.
- Problemem było zbyt mocne zderzenie. Robimy wszystko, żeby pacjentka wybudziła się jak najszybciej.
- A czy można do niej wejść? - Fabiana też ponosiły nerwy.
- Tak. Ale proszę osobno. Tylko jedna osoba może pozostać na nocnym czuwaniu.
I tu pojawiły się problemy. Ani Michalina, ani Krystian nie dostaliby urlopu, by być przy córce, a ryzykować pracy nie było wolno, bo stanowiła ona ważny punkt zaczepienia w życiu rodziny, a z dochodów małżonków utrzymywana była Kinga. Norbert miał przyjechać właśnie za chwilę.
- Ja zostanę. Będziemy się zmieniać z Fabianem.
- Bardzo Ci dziękuję, Agatko. - Krystian pogłaskał przyjaciółkę córki po głowie.
Rzeczywiście. Agata i Fabian czuwali przy Kindze cały czas. Norbert niestety nie dał rady przyjechać akurat w dzień wypadku.
- Kinia. Słyszysz mnie? - Fabian ze łzami w oczach, wtulony w kołdrę, szeptał trzymając dziewczynę za rękę. - Proszę. Obudź się.
Kinga nie odpowiadała, jednak on z każdą chwilą miał większą nadzieję, że może zdarzy się coś dobrego.
- Kiniu, słyszysz? - Aga obserwowała po cichutku całe zdarzenie za drzwiami. - Kiniu. Chciałem Ci to powiedzieć, ale nigdy nie miałem odwagi.. Zakochałem się w tobie. Naprawdę. Kocham twój zapach, twoje włosy, twój uśmiech, spojrzenie, jakim witasz mnie każdego dnia na dziedzińcu, gdy potykasz się i wpadasz na mnie, wytrącając mi wszystkie książki. - Śmiał się przez łzy. - Dziewczyno, nie wierz Błażejowi. On nie jest taki, jakim się przedstawia.. - Te słowa wzbudziły zastanowienie w Agacie. - Kinga, jeżeli się nie obudzisz, to nigdy sobie nie wybaczę, że nie powiedziałem ci wszystkiego wcześniej. - W tym momencie Kinga ścisnęła dłoń Fabiana. Zza drzwi dało słyszeć się szloch. Agata, którą zazwyczaj nie wzruszały takie momenty, teraz płakała jak dziecko. Ale po cichu.
- Jeszcze nigdy nie słyszałam takiego wyznania. - W pokoiku delikatnie mieniło się tylko jasne światełko lampy ściennej. To jednak umiliło wygląd całego pomieszczenia.
- Ona słyszy. Widzisz? Ona słyszy.. - Ucieszony wskazywał na ich zaciśnięte dłonie.
- Ja wiedziałam, że będzie dobrze. Nie dałabym jej się tak łatwo poddać. A co miałeś na myśli mówiąc o tym Błażeju?
- Po prostu, on nie jest takim, na jakiego wygląda. Chodziłem z nim do klasy, przyjaźniliśmy się. Do czasu... Wszystkie dziewczyny były jego i był wściekły, jeżeli jakaś się oparła. Miałem kiedyś dziewczynę. Kochałem ją. A on po prostu ją sobie wziął. Ona się nie opierała. Może wyglądamy na zwartą paczkę, ale rzeczywistość jest całkiem inna. Szantażuje mnie, że jeżeli chciałbym odejść z zespołu, on zrobi ze mnie "szmatę całej szkoły"...
- Nie buntujesz się?! - Dla Agaty było to nie do pomyślenia. - Jak możesz dać sobą rządzić?!
- Wolę spokój. Poza tym wiem, że obróciłby Kingę przeciwko mnie..
Minęło już kilka tygodni. Kinga wybudziła się i czuła coraz lepiej. Odwiedzał ją Norbert, rodzice, przyjaciółka i ... Fabian. Błażeja nie było. Przyjaciele i brat spędzali z nią każdą chwilę. Umilali czas. Wspierali. Jedyne co poszło nie tak to to, że Kinga przez kilka miesięcy musiała jeździć na wózku, bo mózg jednak został uszkodzony, ale odwracalnie. Szok. Niby małe zderzenie na boisku, a jak mogło się to skończyć?...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz