- Kiedy miałeś zamiar mi o tym powiedzieć?! - Agata nie powstrzymała złości. Wybiegła z jadalni dziękując za posiłek. Zatrzymała się na zewnątrz. Nie zabrała kurtki, szalika. Czuła tylko na swoich policzkach zamarzające powolutku łezki. Zyskała kogoś, żeby go stracić? Siedziała na progu kilkanaście minut, śnieg nadal padał, marzła coraz bardziej. Spoglądała na samotnych ludzi, wolno przechadzających się chodnikami, życzących jej spokojnych świąt. Przecież już za jakiś czas miała czuć się tak samo. Nagle przyszedł jej do głowy nadal czekający w Bełchatowie kontrakt. W tej samej chwili otuliła ją ciepła kurtka. Nie należała do niej. To Norbert wyszedł i ukradkiem starał się przywrócić uśmiech jej pięknej twarzy.
- Mam tak po prostu pozwolić Ci wyjechać? - Nie spuszczała wzroku z migoczących na niebie gwiazd nawet, gdy chłopak objął ją.
- Przecież wrócę, skarbie. - Patrzył w to samo miejsce na niebie, co ona. Po chwili oparła głowę o jego bark. - Dlaczego się boisz?
- Boję się o ciebie. O siebie. O nas.
- Zapewniam Cię, że cokolwiek by się nie działo będę cię kochał. Dla mnie jesteś najważniejsza. Z tobą, tak naprawdę, jestem najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem. - Jej ciało przebiegł przyjemny dreszcz. - Chodź do domu, bo jest zimno. Jeszcze mi zamarzniesz. - Zaciągnął ją za rękę do mieszkania.
Kilka dni później.
Święta dobiegły końca, podobnie jak czas beztroskiego leniuchowania i objadania się resztkami dań. Agata i Kinga wracały do Poznania dopiero po Sylwestrze. Dziś nadszedł czas na wyjazd Norberta. Cała rodzina odprowadziła go na lotnisko. Trudno sobie to wyobrazić. Stali w miejscu, gdzie zazwyczaj kończy się każdy związek, w miejscu gdzie zakochani muszą się rozstać, nie wiadomo na ile, czy w ogóle dojdzie do ponownego spotkania. Obejmował ją mocno tak, jakby miał nigdy nie wrócić. Ich wspólną chwilę psuły tylko proszący o zdjęcia i autografy fani Norberta. Tak, był rozpoznawalny i nie odmówił nikomu.
Chwilę potem Agata odprowadziła go pod sam samolot. Nie ukrywała łez. Chłopak starł dłonią jedną spływającą po jej policzku.
- Już czas? - podniosła głowę, mieniącymi się oczkami. Jej źrenice zmniejszyły się, białka zaczerwieniły, tęczówka wydała się bardziej widoczna, mimo późnej już pory.
- Nie płacz, kochanie. Przecież wrócę. Nie umiałbym cię zostawić. - Sam próbował powstrzymywać szloch. Widać było, że dziewczyna naprawdę nie jest mu obojętna.
- Nie umiem powiedzieć ci "do widzenia".. Nie chcę.
- Nie musisz. Zobaczysz, że spotkamy się już niedługo. - Chwycił ją delikatnie za podbródek po czym podniósł go, by spojrzeć w szklane, świecące oczka. - Jesteś dla mnie najważniejsza. Zapamiętaj to na zawsze. Dzieciaki z takim życiem jak moje kochają tylko raz. Ja wybrałem ciebie. Czekaj na mnie cierpliwie. Obiecuję ci, wrócę. Wtedy już zawsze będziemy razem. Nie żegnajmy się, skoro mamy zobaczyć się za chwileczkę. - Delikatnie się uśmiechnął i otarł mokre policzka ukochanej. Wydawało jej się, jakby czas na chwilkę się zatrzymał. Do głowy przyszła jej myśl, że może widzi go ostatni raz? Kto wie? Nie chciała wypuszczać go z uścisku.
- Panie Norbercie, samolot zaraz startuje. Proszę zająć w nim miejsce. - przerwała jedna ze stewardess, która wyszła po niego na życzenie samego pilota.
- Kocham Cię. Czekaj na mnie. - Spojrzał jej głęboko w oczy. Zapiął kurtkę pod samą szyję i ruszył w stronę samolotu. Szedł nie odwracając się. Agata nie wiedziała gdzie się podziać. Samotna, zmarznięta, owinięta ulubionym szalikiem Norberta, zapłakana czekała na ostatnie machnięcie ręką na "do widzenia". Chłopak stał już w progu olbrzymiej maszyny.
- Proszę poczekać! Dajcie mi chwilę! - wykrzyknął biegnąc w stronę dziewczyny. Wszyscy pasażerowie znaleźli się w oknach, bacznie obserwując ujmujące zachowanie zakochanych. Niejedni ocierali łezki wzruszenia. Agata nie wiedziała co się dzieje. Chłopak po prostu podbiegł i mocno ją pocałował.
- Głupku, co ty robisz? Samolot zaraz startuje. - była w szoku.
- Musiałem to zrobić. Ale wyleciałbym stąd z nieświadomością na jeden temat.
- O czym Ty mówisz?
- Ty będziesz dla mnie tą jedyną. Ale czy ja dla Ciebie? Chcę spokojnie stąd wylecieć.. - jego oczy mieniły się tysiącem kolorów.
- Nie chcę nikogo innego. - Odparła.
__________________________________________
Rozdział krótki i po długim czasie. Wybaczcie. :)
Czytasz? Skomentuj. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz