Dziewczyny doprowadziły pokój do stanu normalności i każda zajęła się sobą. Agata zabrała się za rysowanie. Lubiła to robić, ale nigdy nie mogła znaleźć na to czasu. Kinga poczuła w swojej kieszeni delikatne wibracje i usłyszała swoją ulubioną melodyjkę. Spojrzała na zamazany odciskami palców wyświetlacz starej Nokii. Zdziwiła się widząc na nim połączenie od Fabiana.
- Nie jeden, to drugi... - westchnęła po chwili odbierając słuchawkę. Usłyszała znany i lubiany przez siebie głos. Jak na razie, jednak, nie chciała z żadnym z nich wiązać większych planów.
- Cześć. Tu Fabian. Masz jakieś plany na przyszły tydzień? - chwilę zastanawiała się co odpowiedzieć. Niezręczna chwila. Natychmiast przypomniała sobie o świątecznym wyjeździe do rodziców. Miał odbyć się już jutro.
- Niestety. Wybacz. - już była bliska odłożenia telefonu.
- Szkoda. - Ton chłopaka w sekundę zmienił się z radosnego na widocznie przygnębiony. - Ale mam prośbę. Zarezerwuj dla mnie jakiś wolny termin.. - Zgodziła się, pożegnała i rozłączyła, gdzieś w środku zastanawiając się, czy dobrze zrobiła tak "chłodno" traktując chłopaka, który, z resztą, też nie był jej obojętny. Uważała go za bardzo dobrego przyjaciela. Może za kogoś o wiele ważniejszego?
Wieczorem Kinga zawitała na trening Rostockiego, a Agata spotkała się z Norbertem. Rostocki szczerze ucieszył się na widok swojej ulubienicy. Dość długo rozmawiali o jej powrocie do sportu na pełnych obrotach. Nie nalegał, nie naciskał, nie wywierał presji, a wręcz przeciwnie. Dziewczyna zauważyła, że trener polega na niej, ale również się o nią martwi.
Resztę wieczoru miała spędzić samotnie. Postanowiła, że nie będzie całą noc się nudzić, dlatego w drodze powrotnej wypożyczyła swój ulubiony film.
~~~~~~~~~~
Słońce już dawno schowało się za horyzont, zostawiając ciemne niebo pod wodzą księżyca. Naścienny zegar wskazywał godzinę 21:30. Wkładając płytę do odtwarzacza, Kinga usłyszała irytujące pikanie mikrofali, która właśnie zakończyła pracę. Czym prędzej pomknęła otworzyć urządzenie, by wyciągnąć ciepły popcorn i pozbyć się denerwującego odgłosu. Oparła się o blat szafki, jak zahipnotyzowana wpatrywała się w stronę startową filmu, popijając ciepłą herbatą. Chwilę później leżała już rozłożona na sofie, pakując białe kulki do ust. Usłyszała pukanie do drzwi. Pomyślała, że to najprawdopodobniej Agata wróciła z randki z Norbertem.- No wejdź! - Krzyknęła nie chcąc ruszyć się z kanapy. Światło w mieszkaniu było zgaszone, więc dziewczyna nie mogła rozpoznać twarzy postaci stojącej w progu. - No, wejdź. - Pospieszyła. Poczuła na swoich barkach ciepły, delikatny dotyk męskich dłoni.
- Witaj, piękna. - Dziewczyna mimowolnie uniosła kąciki swoich ust.
- Błażej? - odwróciła się, nie mogąc powstrzymać zaskoczenia. - Co ty tu robisz?
- Wpadłem w odwiedziny. Przeszkadzam?
- Skąd wiedziałeś, że będę w domu?
- Mamy przerwę przedświąteczną.. Oglądasz mój ulubiony film! - Przerwał. - Zielona Mila. Uwielbiam go!
- Ja również. - Utkwiła wzrok w ekranie.
- Mogę się przyłączyć? - Spytał nieśmiało, zdejmując kurtkę. Dziewczyna popatrzyła na niego przez moment.
- Pewnie. - Starała się ukryć niechęć. Usiedli wygodnie, jednak już po połowie filmu Kingę obejmowało silne ramię chłopaka. Sama sobie dziwiła się, że na to pozwoliła.
- Słuchaj.... - Kinga otwarła zmęczone oczy. - Ostatnio, kiedy pytałem Cię, czy dasz mi szansę, po prostu uciekłaś. Nie wiem, jak miałem to odebrać?
- Nie chciałabym wiązać się z nikim, żeby wszystko pozostało tak, jak jest.
- Nie rozumiem... - zmarszczył brwi i pytająco spojrzał na opierającą się o jego bark dziewczynę.
- Boję się. Po prostu... - Błażej nie odpowiedział na to ani słowem. Zmiótł tylko palcem kosmyki włosów z jej czoła, po czym delikatnie je pocałował.
Około godziny 9 rano Kinga otwarła oczy. Jej głowa zajmowała kolana chłopaka. Tak, Błażej zasnął na jej kanapie. Sama nie mogła uwierzyć, że na to pozwoliła, z drugiej strony jednak nadal nie napatrzyła się w jak uroczy sposób on śpi. Podnosił jedną brew i nadal się uśmiechał. Wydawało się, jakby był niesamowicie zadowolony z obecności tutaj. Dziewczyna podniosła się delikatnie, by nie zbudzić chłopaka. Postanowiła porozmawiać z nim dopiero, gdy on sam otworzy oczy. Pobiegła do łazienki, umyła się, ubrała w świeże rzeczy. Gdy z powrotem zawitała w salonie, gorący, ciemny napój stał już na stoliku.
- Cześć, piękna. - Wymamrotał leniwie przecierając oczy. - Wybacz...
- Nie ruszajmy tego tematu, tak będzie najlepiej. - Uśmiechnęła się, by nie wystraszyć chłopaka. Wspólnie dopili kawę, porozmawiali jeszcze chwilę.
- Dziękuję za miły wieczór. Jeszcze raz proszę, wybacz. - Oparł się o drzwi wejściowe.
- Zapomnijmy o tym.. - przeczesała roztargane włosy.
- W takim razie do zobaczenia. - Trzymając dłoń na klamce poczuł podobny nacisk na nią z drugiej strony drzwi. Otwarły się, a w nich, jak wmurowana, stanęła Agata z dwoma torbami zakupów.
- O, nareszcie wstaliście. Co tu się działo?! - Nie mogła powstrzymać oburzenia.
__________________________________________
Rozdział specjalnie zadedykowany mojej upartej Martynie. <3
Czytasz? Skomentuj :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz