poniedziałek, 7 lipca 2014

Rozdział XV

Dziewczyny długo rozmawiały o zaistniałej sytuacji w życiu Kingi. Na szczęście pięknym porankiem wyczekiwała ich sobota. Nie musiały wcześnie wstawać na treningi, robić ogromnych zakupów. Agata ćwiczyła do potencjalnego wyjazdu do Bełchatowa, a Kingę nadal obejmowało zwolnienie lekarskie. Ciągle jednak wracała do sił. Co jakiś czas odwiedzał ją Rostocki. Tymczasem nadchodził przepiękny czas świąt Bożego Narodzenia. Od czasu wypadku rodzice Kingi odwiedzali je co kilkanaście dni. Należało się pakować i wrócić na okres świąt do Poznania. Norbert również został tam zaproszony.
Dziewczyny doprowadziły pokój do stanu normalności i każda zajęła się sobą. Agata zabrała się za rysowanie. Lubiła to robić, ale nigdy nie mogła znaleźć na to czasu. Kinga poczuła w swojej kieszeni delikatne wibracje i usłyszała swoją ulubioną melodyjkę. Spojrzała na zamazany odciskami palców wyświetlacz starej Nokii. Zdziwiła się widząc na nim połączenie od Fabiana.
- Nie jeden, to drugi... - westchnęła po chwili odbierając słuchawkę. Usłyszała znany i lubiany przez siebie głos. Jak na razie, jednak, nie chciała z żadnym z nich wiązać większych planów.
- Cześć. Tu Fabian. Masz jakieś plany na przyszły tydzień? - chwilę zastanawiała się co odpowiedzieć. Niezręczna chwila. Natychmiast przypomniała sobie o świątecznym wyjeździe do rodziców. Miał odbyć się już jutro.
- Niestety. Wybacz. - już była bliska odłożenia telefonu.
- Szkoda. - Ton chłopaka w sekundę zmienił się z radosnego na widocznie przygnębiony. - Ale mam prośbę. Zarezerwuj dla mnie jakiś wolny termin.. - Zgodziła się, pożegnała i rozłączyła, gdzieś w środku zastanawiając się, czy dobrze zrobiła tak "chłodno" traktując chłopaka, który, z resztą, też nie był jej obojętny. Uważała go za bardzo dobrego przyjaciela. Może za kogoś o wiele ważniejszego?
Wieczorem Kinga zawitała na trening Rostockiego, a Agata spotkała się z Norbertem. Rostocki szczerze ucieszył się na widok swojej ulubienicy. Dość długo rozmawiali o jej powrocie do sportu na pełnych obrotach. Nie nalegał, nie naciskał, nie wywierał presji, a wręcz przeciwnie. Dziewczyna zauważyła, że trener polega na niej, ale również się o nią martwi.
Resztę wieczoru miała spędzić samotnie. Postanowiła, że nie będzie całą noc się nudzić, dlatego w drodze powrotnej wypożyczyła swój ulubiony film.

                                                                   ~~~~~~~~~~

Słońce już dawno schowało się za horyzont, zostawiając ciemne niebo pod wodzą księżyca. Naścienny zegar wskazywał godzinę 21:30. Wkładając płytę do odtwarzacza, Kinga usłyszała irytujące pikanie mikrofali, która właśnie zakończyła pracę. Czym prędzej pomknęła otworzyć urządzenie, by wyciągnąć ciepły popcorn i pozbyć się denerwującego odgłosu. Oparła się o blat szafki, jak zahipnotyzowana wpatrywała się w stronę startową filmu, popijając ciepłą herbatą. Chwilę później leżała już rozłożona na sofie, pakując białe kulki do ust. Usłyszała pukanie do drzwi. Pomyślała, że to najprawdopodobniej Agata wróciła z randki z Norbertem.
- No wejdź! - Krzyknęła nie chcąc ruszyć się z kanapy. Światło w mieszkaniu było zgaszone, więc dziewczyna nie mogła rozpoznać twarzy postaci stojącej w progu.  - No, wejdź. - Pospieszyła. Poczuła na swoich barkach ciepły, delikatny dotyk męskich dłoni.
- Witaj, piękna. - Dziewczyna mimowolnie uniosła kąciki swoich ust.
- Błażej? - odwróciła się, nie mogąc powstrzymać zaskoczenia. - Co ty tu robisz?
- Wpadłem w odwiedziny. Przeszkadzam?
- Skąd wiedziałeś, że będę w domu?
- Mamy przerwę przedświąteczną.. Oglądasz mój ulubiony film! - Przerwał. - Zielona Mila. Uwielbiam go!
- Ja również. - Utkwiła wzrok w ekranie.
- Mogę się przyłączyć? - Spytał nieśmiało, zdejmując kurtkę. Dziewczyna popatrzyła na niego przez moment.
- Pewnie. - Starała się ukryć niechęć. Usiedli wygodnie, jednak już po połowie filmu Kingę obejmowało silne ramię chłopaka. Sama sobie dziwiła się, że na to pozwoliła.
- Słuchaj.... - Kinga otwarła zmęczone oczy. - Ostatnio, kiedy pytałem Cię, czy dasz mi szansę, po prostu uciekłaś. Nie wiem, jak miałem to odebrać?
- Nie chciałabym wiązać się z nikim, żeby wszystko pozostało tak, jak jest.
- Nie rozumiem... - zmarszczył brwi i pytająco spojrzał na opierającą się o jego bark dziewczynę.
- Boję się. Po prostu... - Błażej nie odpowiedział na to ani słowem. Zmiótł tylko palcem kosmyki włosów z jej czoła, po czym delikatnie je pocałował.
Około godziny 9 rano Kinga otwarła oczy. Jej głowa zajmowała kolana chłopaka. Tak, Błażej zasnął na jej kanapie. Sama nie mogła uwierzyć, że na to pozwoliła, z drugiej strony jednak nadal nie napatrzyła się w jak uroczy sposób on śpi. Podnosił jedną brew i nadal się uśmiechał. Wydawało się, jakby był niesamowicie zadowolony z obecności tutaj. Dziewczyna podniosła się delikatnie, by nie zbudzić chłopaka. Postanowiła porozmawiać z nim dopiero, gdy on sam otworzy oczy. Pobiegła do łazienki, umyła się, ubrała w świeże rzeczy. Gdy z powrotem zawitała w salonie, gorący, ciemny napój stał już na stoliku.
- Cześć, piękna. - Wymamrotał leniwie przecierając oczy. - Wybacz...
- Nie ruszajmy tego tematu, tak będzie najlepiej. - Uśmiechnęła się, by nie wystraszyć chłopaka. Wspólnie dopili kawę, porozmawiali jeszcze chwilę.
- Dziękuję za miły wieczór. Jeszcze raz proszę, wybacz. - Oparł się o drzwi wejściowe.
- Zapomnijmy o tym.. - przeczesała roztargane włosy.
- W takim razie do zobaczenia. - Trzymając dłoń na klamce poczuł podobny nacisk na nią z drugiej strony drzwi. Otwarły się, a w nich, jak wmurowana, stanęła Agata z dwoma torbami zakupów.
- O, nareszcie wstaliście. Co tu się działo?! - Nie mogła powstrzymać oburzenia.
__________________________________________
Rozdział specjalnie zadedykowany mojej upartej Martynie. <3
Czytasz? Skomentuj :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz