- Dzień dobry. - usłyszała głos zaspanej, przeciągającej się i ziewającej koleżanki. - Już nie śpisz?
- Nie mogłam. Boli mnie wszystko tak, że nie mogę się ruszyć.
- Właśnie! Jak było wczoraj? - oprzytomniała pytała z zaciekawieniem.
- W sumie, moja własna głupota. Podpadłam trenerowi..
- Po szkole chodzą słuchy, że rozmawiała z tobą Magda Olszewska. Mega populars.. Fuj! - zrobiła zniesmaczoną minę. - Na sam widok miewam mdłości..
- Wydawała się bardzo miła. Odwiedzi nas dziś wieczorem.
- Po szkole chodzą ploty, że znajduje sobie nowe ofiary..
- Tsa. A potem wysysa z nich krew? - sarkastycznie przerwała Agacie.
- Rób co chcesz. Ja nie radzę Ci się wdawać w bliski kontakt z nią.. - zostawiła przyjaciółkę w kuchni. Kinga zaczęła zastanawiać się co mogła mieć na myśli Agata. Jakieś podejrzenia? Szybko jednak zniszczyła uprzedzenia. Postanowiła, że zobaczy się z Magdą..
Kinga z trudem mogła ruszyć na kolejne zajęcia. Trener nie odpuściłby jej nieobecności. Postawiła sobie jasny cel - musi pokazać Rostockiemu, że nie należy do "szklanych" czy "plastikowych" dziewczynek, jak on miał w zwyczaju nazywać te słabsze technicznie.
Trening rutynowo zaczął się od rozgrzewki. Bieg na 400 metrów stał się nie lada wyzwaniem przy tak okropnych zakwasach..
- Kinga, coś Ci jest? - usłyszała niski, męski głos o ironicznym tonie. - Czyżby coś się stało?
Za jej plecami stał trener. Ironicznie uśmiechnięty. Zawsze kiedy uśmiechał się w ten sposób jego górna szczęka przesuwała się lekko w prawą stronę, a dolna w przeciwną. To dodawało jego hardemu wyrazowi twarzy jakąś nutkę radości, przyjemności, uśmiechu. Należał do ludzi wygadanych i zaczepnych - dokładnie tak jak Agata.
- Nie. Absolutnie. - Zaprzeczyła, dobrze wiedząc, że jest inaczej.
Z uszczypliwymi i złośliwymi uwagami trenera spotykała się praktycznie cały czas. Podczas jednego z meczy treningowych boisko odwiedzili chłopcy. Był tam również Błażej. Uśmiechnął się delikatnie. Dziewczyna tak wpatrzona w niego dostała piłką w głowę, co nie uniknęło zaczepnej uwagi Rostockiego.
- Na pierwszym roku. Najpierw gadulstwa. Teraz miłości.. Dziewczyny będą musiały Cię porządnie podszkolić. - wzdychał kręcąc głową w geście przeczenia.
Po męczących kilku godzinach na murawie Kinga postanowiła zostać i jeszcze trochę potrenować. Została sama. No... Niezupełnie. Na trybunach nadal siedział zapatrzony w nią Błażej.
- Widzę, że nie spodobałaś się Rostockiemu.. - zagadał.
- Skąd ten pomysł?
- Nie masz się czym martwić, mała. Pamiętasz mnie jeszcze? - stanął na wprost dziewczyny. Jego piękne brązowe oczy jakby wkleiły się w nią.
- Oj, doskonale. - Odwróciła się i oddaliła, by podnieść piłkę. - Słucham?
- Wiesz. Może nie znamy się za dobrze..
- Nie, nie, nie! Właśnie! Nie znamy się za dobrze.
- Ale ja bardzo chciałbym cię poznać.. Może wybierzesz się ze mną na kawę? - prosił.
- Małą kawę? - zaintrygowana spojrzała na stojącego twarzą w twarz chłopaka. - Nie. Przepraszam, ale nie. Dziś nie mogę.
- Ale mam cień szansy?
- Cień... - westchnęła. - Wybacz, ale muszę jeszcze trochę potrenować. - Odwróciła się plecami i odbiegła goniąc za piłką.
Na orliku została jeszcze dobre kilka godzin. W domu już czekała zniecierpliwiona Agata.
- Gdzieś ty była?! - wrzasnęła. - Gdzie miałaś telefon?!
- Przepraszam mamo. - Rzuciła sportową torbę na kanapę. W telewizji właśnie nadawano wiadomości.
"Słynny kierowca rajdowy, Norbert Ferens, jak podają włoskie
media, ponownie, po długiej nieobecności, za kilka dni odwiedzi
swój rodzinny Poznań.."
- Boże! Aga, słyszałaś?? Słyszałaś to??
- Co?
- Norbert! Mój braciszek wraca do Polski!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz