- Nie rycz... - poczuła od tyłu dość mocne uszczypnięcie. Odruchowo odwróciła się sprawdzić kto jest takim żartownisiem. Była to Agata - przyjaciółka Kingi od najmłodszych lat, niska szatynka o niebieskich, świecących oczkach i zawsze radosnym wyrazie twarzy.
- Będę za nimi wszystkimi tęsknić.. Trudno mi się z nimi pożegnać. - spuściła głowę, by nie było widać spadającej po jej policzku łzy.
- Ja również. Ale spójrz jak wyglądają nasze perspektywy! - wzięła wyższą od siebie przyjaciółkę pod ramię. - Przed nami nowe znajomości. Zaraz wyjeżdżamy do wymarzonej szkoły.. Co najważniejsze, będziemy razem! Teraz nie ma czego płakać.. - Zakończyła robiąc zabawnie stanowczą minę.
Kinga nie dała rady utrzymać powagi. Parsknęła głośnym śmiechem, ocierając mokre policzki trzęsącymi się dłońmi. Zadzwonił ostatni dzwonek. Od tej pory wszystko ulec miało znaczącej zmianie...
___________________________________
Oto pierwszy rozdział. Krótki, ale to wszystko dopiero się rozkręca. Miałam wątpliwości, czy w ogóle to dodać. Jednak jest już za późno, żeby się wycofać. ;)
Liczę na komentarze. To ogromna motywacja do dalszego pisania. :) DZIĘKUJĘ ZA PRZECZYTANIE :)
masz talen. serio :D jest naprawde super :) nie moge się doczekać aż przeczytam kolejne ;)
OdpowiedzUsuń