poniedziałek, 12 maja 2014

Rozdział IV

- Wstawaj leniu! Bierzemy się do roboty! - obudził ją wrzask - Kin! Wstawaj! - Agata nie dawała za wygraną.
- Mamo, jeszcze trochę.. - szeptała sennie przecierając oczy.
- Nie! Ruszaj się! Spóźnimy się na trening.
W tle dało się słyszeć piosenkę Boba Marleya "Bad boys". Może to dlatego, że Agata uwielbiała ten rodzaj muzyki. To tłumaczyło jednego dreada pod włosami.
- Wiedz, Aguś, że cię nienawidzę.. - biadoliła opornie podnosząc się z ciepłego legowiska. Zawsze rano przypominała "grubego niedźwiedzia z szopą na głowie, wybudzającego się ze snu zimowego". Tak porównywała Kingę przyjaciółka. Zjadły spokojnie śniadanie i wyruszyły na planowe lekcje.
Od samego rana dla Kingi zaczęły się schody. Trzeba było przedstawić się i powiedzieć kilka słów o sobie przed całą klasą. Agata nigdy nie miała problemu z publicznymi wystąpieniami, ona wręcz przeciwnie. Może dlatego nikt nigdy, oprócz Agaty, nie słyszał jej śpiewu? Ponoć miała przysłowiowy "kawał głosu" . Dlaczego nie chciała akurat z tym związać przyszłości? Zawsze Michalina - przybrana matka - karciła ją trzymając się stereotypu, że "dziewczyna nie powinna interesować się sportem..". Po drugie słyszała, że trener nie należy do najłatwiejszych, co rzeczywiście się sprawdziło. Na samo powitanie musiały zrobić 100 pompek i przebiec kilometr. Ale przecież trzeba wymagać od innych, ale przede wszystkim od siebie samego. Rozgrzewka trwała pół godziny. Dziewczyny biegały po mieniącym się złotem parku. Następnie przemaszerowały na świeżą murawę. "Marzenie.." - pomyślała.
- Pora, żebyście się wykazały. Nie ma taryf ulgowych. Która się nie nada po prostu wylatuje, albo szuka sobie innego kierunku. - zaznaczył trener Rostocki.
- Nie ma się co martwić. On taki jest. - Kinga usłyszała cichy szept obok. Odruchowo spojrzała w ową stronę. - Hej. Jestem Magda.. - Oczom dziewczyny ukazała się piękna, szczuplutka, długowłosa, ryża o długich nogach. Taki chodzący męski ideał. Kinga domyśliła się, że nie jest ona byle kim w tej szkole.
- A ja Kinga. Miło mi. - zaczerwieniła się.
- Wiesz, obserwuję Cię od wczoraj. Znaczy my.. Zauważyłam, że jesteś bardzo nieśmiała..
- Jakie masz zamiary? - spojrzała podejrzliwie na nowo poznaną koleżankę.
- Kochana, nie każdy z twojego otoczenia musi być taki jak myślisz.. Mam dla Ciebie propozycję..
- Ferens! Kinga Ferens! - przerwał przerażającym krzykiem trener. - Pierwszy rok i gadulstwa się zachciewa! 20 pompek!
- Przepraszam, trenerze. - zaczerwieniona rozpoczęła spełniać rozkaz rozwścieczonego mężczyzny.
- U mnie nie ma zagrywek. Chyba, że na boisku. Nie pozwalam sobie na takie zachowanie. Zrozumiano?! - darł się.
- Zrozumiano. - rzuciła zdyszana.
- Przyjdę do Ciebie jutro wieczorem to porozmawiamy. - ponownie usłyszała nagadywanie Magdy.
Przyszła pora pokazać na co kogo stać. Bieg przez przeszkody, sprint na 60 metrów, strzały do bramki z 11-go metra, wykonywanie rzutów rożnych, strzały z wolnych, strzał z przewrotki, woleja to tylko jedne z nielicznych sprawdzianów. Trener niestety we wszystkim dopatrzył się błędu. Wykorzystał chwilę w czasie przerwy między połowami odgrywanego sparingu i poprosił Kingę na rozmowę, gdy ta zapoznawała się z koleżankami.
- Kinga, chodź.. - grzecznie poprosił.
- Słucham?
- Podpadłaś mi. Nie ukrywam, że będziesz miała trochę gorzej niż wszystkie. - stwierdził. - Chciałem cię tylko o tym zawiadomić. Musisz się teraz bardziej starać.. Tymczasem idź.

Po powrocie do mieszkania czekała już na Kingę przyjaciółka z przygotowanym wcześniej obiadem.
- I jak tam? - spytała zaciekawiona zmęczoną koleżankę. - Opowiadaj!
- Źle. - padła zasapana na krzesło.
- Jak to? Aż tak? Co się stało? - pytała zniecierpliwiona Agata.
- Zadajesz za dużo pytań. Po prostu podpadłam trenerowi. A u ciebie?
- Fantastycznie. Ale nie rozmawiajmy o mnie. Idź się najeść, wziąć prysznic i odpocząć. Porozmawiamy jutro.
---------------------------------------
Kolejny rozdział na życzenie, ale stosunkowo krótki.. Niestety. :/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz